Kenia to kraj, który zachwyca na każdym kroku – od rozległych sawann pełnych dzikiej przyrody po rajskie plaże Oceanu Indyjskiego. To miejsce, gdzie można stanąć oko w oko z Wielką Piątką, podziwiać majestatyczne Kilimandżaro i zanurzyć się w barwnej kulturze Masajów. Kenia to także kraj kontrastów, gdzie możecie odwiedzić nowoczesne miasta, na czele z tętniącym życiem Nairobi, czy zobaczyć slamsy przeplatające się z coraz bardziej nowoczesnymi dzielnicy w Mombasie, gdzie tradycja splata się z dynamicznym rozwojem.Niezależnie od tego, czy marzysz o safari, trekkingu, nurkowaniu w lazurowych wodach, czy po prostu chcesz poczuć afrykańską gościnność, Kenia ma coś dla każdego!

Na początek kilka spraw organizacyjnych jeśli chodzi o podróż do Kenii zaczniemy od tego jak się tam dostać , aby nie wydać fortuny na bilety lotnicze. Zdecydowanie w tym przypadku polecamy wam czartery, najlepiej kupione z jak najmniejszym zapasem, my zdecydowaliśmy się na zakup biletów przez biuro podróży Rainbow oferujące loty z Katowic oraz Warszawy do Mombasy. Przy odpowiednim zapasie czasowym znajdziecie loty w jedną stronę już od ok. 700 zł. Jednak warto mieć na uwadze, że czartery często mają ograniczone dni lotów, więc warto dostosować plany do dostępnych połączeń. Jeśli chodzi o nocleg to bez problemu znajdziecie w Mombasie wiele hoteli oferujących dobre warunki w przystępnych cenach, jednak nie będą to luksusy jakie oferują nam biura podróży w resortach. Tą kwestię wyboru pozostawiamy wam. Przejdźmy to kolejnych ważnych spraw jeśli chodzi o podróż do Kenii- dokumenty! Oczywiście oprócz paszportu, który musi być ważny 6 miesięcy od dnia wjazdu do Kenii będziecie potrzebować również eTy, którą wyrobicie i kupicie online tutaj https://www.etakenya.go.ke/en
W tym miejscu warto wspomnieć również o mniej przyjemnych aspektach Afryki jakimi są choroby tropikalne. Podróżując do Afryki, warto być świadomym chorób, na które można być narażonym. Jednym z największych zagrożeń jest malaria, przenoszona przez komary, dlatego zaleca się stosowanie repelentów u nas sprawdziła się najmocniejsza Mugga, na noc ubieraliśmy też piżamy z długim rękawem oraz wrazie potrzeby wykupiliśmy lek na malarię przepisany przez lekarza od chorób tropikalnych. Kolejną poważną chorobą jest żółta febra – wirusowa infekcja tropikalna. Dur brzuszny i cholera to choroby bakteryjne związane z brudną wodą i skażoną żywnością, dlatego do mycia zębów używaliśmy wody butelkowanej oraz kupowaliśmy napoje bez dodatku lodu. Ze względu na spore ryzyko skorzystaliśmy z pakietu szczepień do Afryki, które znajdziecie w wielu klinikach w całej Polsce.


Podróż na safari w Kenii to niezapomniana przygoda i jedno z największych marzeń miłośników dzikiej natury. Najbardziej znanym miejscem na safari jest rezerwat Masai Mara słynący z Wielkiej Migracji tysięcy gnu i zebr oraz możliwości zobaczenia całej Wielkiej Piątki: lwa, słonia, nosorożca, bawoła i lamparta. Innymi popularnymi parkami są Amboselli, gdzie można podziwiać słonie na tle majestatycznego Kilimandżaro, oraz Tsavo, na które zdecydowaliśmy się my ze względu na najlepsze położenie z Mombasy. Safari można przeżyć na różne sposoby – od luksusowych lodge’ów po biwakowanie w namiotach pod afrykańskim niebem. Popularne są również safari balonowe, które pozwalają podziwiać wschód słońca nad sawanną z lotu ptaka. Aby jak najlepiej wykorzystać swoją podróż, warto zaplanować ją w porze suchej (czerwiec-październik), kiedy zwierzęta łatwiej spotkać przy wodopojach. Oprócz niezwykłych widoków i spotkań z dziką przyrodą, safari to także okazja do poznania kultury Masajów, którzy od wieków żyją w harmonii z naturą. Podróż do Kenii to prawdziwe zanurzenie się w sercu Afryki i jedna z tych przygód, które zostają w pamięci na całe życie!
Odwiedzenie Kenii i pojechanie na Safari było marzeniem obojga z nas już od dawna, dlatego podróż tą zostawiliśmy na wyjątkową okazję jaką była nasza podróż poślubna. Zdecydowaliśmy się na zakup wycieczki do jednego z najbardziej popularnych Lodge’y w położonych w rezerwacie Taita Hills- Slat Lick Safari Lodge i zdecydowanie był to świetny wybór. Dojazd do Salt Lick Safari Lodge z Mombasy to prawdziwa przygoda, szczególnie jeśli wybierzecie opcję transportu busem z otwartym dachem. Taki sposób podróży pozwala w pełni poczuć atmosferę afrykańskiej przyrody już od pierwszych kilometrów. Przez całą trasę, która trwa około 3-4 godzin, będziecie mieć okazję podziwiać malownicze krajobrazy Kenii – od wschodnich równin po pagórkowaty teren Taita Hills. Już podczas wjazdu do rezerwatu moglibyśmy zobaczyć pierwsze zebry, małpy oraz żyrafy!


Po przyjeździe otrzymaliśmy klucz do naszego pokoju i poszliśmy na lunch, a po nim czekała nas przejażdżka w poszukiwaniu Wielkiej 5! Nam trafiło się tak, że mieliśmy swojego kierowcę i w busie jeździliśmy sami , więc bez czekania odrazu po lunchu ruszyliśmy w drogę. Już po krótkiej chwili udało nam się zobaczyć największego przedstawiciela Wielkiej 5, a w zasadzie to całe stado słoni podążających w stronę wodopoju jak się potem okazało, wodopoju znajdującego pod naszym Lodgem. Po około 2 godzinnym poszukiwaniu zwierząt dojechaliśmy do Salt Lick Safari Lodge naszego miejsca noclegowego, którego charakterystyczne budynki na wysokich palach sprawiają, że goście mogą podziwiać dziką przyrodę z niesamowitej perspektywy. Wodopój znajdujący się tuż obok lodge’u przyciąga stada słoni, bawołów, antylop i innych zwierząt, które można obserwować z bliska – często bez potrzeby wychodzenia z pokoju! Lodge oferuje komfortowe, stylowo urządzone pokoje inspirowane lokalną kulturą oraz restaurację z panoramicznym widokiem na sawannę. Znajduje się tu również tunel, z którego można obserwować zwierzęta nocą tak właśnie zobaczyliśmy kolejnego przedstawiciela Wielkiej 5- bawoła.
Wróćmy jednak do dalszej części naszego safari po zameldowaniu w Lodge’u mieliśmy godzinę odpoczynku podczas której mogliśmy wypić kawę bądź herbatę na tarasie widokowym, aby wieczorem ruszyć na najbardziej ekscytujący moment safari, czyli poszukiwanie lwów. To chwila, kiedy adrenalina miesza się z zachwytem, a cała grupa w busie, bądź jeepie wypatruje królewskich kotów w wysokiej trawie lub leniwie wygrzewających się na skalistych formacjach.Kierowcy i przewodnicy to prawdziwi mistrzowie tropienia. Mają niesamowitą wiedzę o zwyczajach lwów, śladach na piasku i odgłosach przyrody, które mogą zdradzić obecność drapieżników. Safari to nie tylko czysta intuicja – ogromną rolę odgrywa komunikacja między kierowcami. Przewodnicy utrzymują stały kontakt przez radio, przekazując sobie informacje o lokalizacji zwierząt. Gdy któryś z nich zauważy lwa, szybko przekazuje współrzędne innym, co sprawia, że w krótkim czasie kilka samochodów może znaleźć się w miejscu akcji.


Sama chwila znalezienia lwa to czysta magia. Napięcie rośnie, wszyscy wstrzymują oddech, a przewodnik wyłącza silnik, aby nie zakłócać spokoju zwierzęcia. Czasem lew ukrywa się w trawie, innym razem majestatycznie przechadza się w stronę stada antylop lub odpoczywa w cieniu akacji. Kiedy spotka się całą lwią rodzinę – samca, lwice i młode – emocje sięgają zenitu. To doświadczenie uczy cierpliwości i pokazuje, jak niezwykły jest świat dzikiej przyrody. Zadowoleni po zobaczeniu króla dżungli podziwialiśmy jeszcze zachód słońca na sawannie i wróciliśmy do Lodge’u na kolację. Pełni wrażeń i zachwytu po safari poszliśmy jeszcze zobaczyć zwierzęta z tunelu, chociaż ze względu na późną porę nie było ich już zbyt wiele zrobiliśmy kilka zdjęć i udaliśmy się spać bo kolejnego dnia z samego rana czekała nas jeszcze jedna ważna misja- zobaczenie lamparta, co prawda 4 z wielkiej 5, ale dla nas już ostatniego zwierzęcia, ponieważ w Tsavo nie ma nosorożców w tym okresie.
Po powrocie z safari zjedliśmy jeszcze śniadanie i ruszyliśmy w drogę powrotną, podczas której mieliśmy okazję zobaczyć też wioskę Masajów, jednego z najbardziej znanych plemion w Afryce. Masajowie to pasterze, którzy żyją w zgodzie z naturą i wciąż utrzymują wiele ze swoich tradycji, mimo wpływów nowoczesnego świata. Ich sposób życia, strój, obyczaje i wierzenia stanowią wyjątkowy element afrykańskiego dziedzictwa. Tutaj jednak warto dodać, że co prawda Masajowe nadal istnieją to obecnie bardzo często wiele wiosek, które odwiedzają turyści, zostało przekształconych lub zorganizowanych z myślą o turystyce. Często takie wioski są „turystyczne” oferują zwiedzającym tradycyjne rytuały, występy i pokazy, które mogą być mniej lub bardziej autentyczne. W takich miejscach Masajowie zazwyczaj biorą udział w przedstawieniach kulturowych, które są częścią ich tradycji, ale w kontekście turystyki mogą być bardziej zorganizowane niż te, które odbywają się w codziennym życiu plemienia. Za oprowadzenie po wiosce należy zapłacić 10 dolarów za osobę, w ramach czego możecie zobaczyć jak się uczą Masajowie, gdzie mieszkają, jak rozpalają ogień, czy kupić ręcznie robione przez nich bransoletki. Mimo wszystko odwiedzenie takiej wioski to ciekawe doświadczenie jednak nie zdecydowalibyśmy się na to drugi raz.


Po powrocie z wycieczki na Safari przyszła kolej na zwiedzanie Mombasy, drugiego co do wielkości miasta Kenii, to tętniącej życiem metropolii z bogatą historią, kulturą i niesamowitymi atrakcjami turystycznymi. Położoną nad wybrzeżem Oceanu Indyjskiego. Do zwiedzania miasta wzięliśmy tuk tuk, widoczny na zdjęciu jest jednym z najbardziej popularnych form transportu w Kenii, a w dodatku bardzo tani. Na początku pojechaliśmy zobaczyć Mombasa Tusk to wielkie, rzeźbione słoniowe ciosy, które stanowią jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji turystycznych miasta. Zostały one wzniesione w 1952 roku przez Brytyjczyków, aby uczcić koronację królowej Elżbiety II. Pomnik składa się z dwóch ogromnych ciosów słoniowych, które tworzą „bramę” przy głównym wejściu do miasta.To niezwykła konstrukcja, która stała się jednym z symboli Mombasy. Z biegiem lat, pomnik stał się nie tylko częścią historii miasta, ale także punktem orientacyjnym, przy którym turyści często robią zdjęcia.
Kolejnym punktem naszej wycieczki był wzniesiony w 1593 roku Fort Jesus, wzniesiony przez Portugalczyków miał na celu obronę wybrzeża przed atakami innych kolonialnych mocarstw, takich jak Arabowie, Holendrzy czy Brytyjczycy. Jego strategiczne położenie sprawiło, że przez wieki pełnił rolę kluczowego punktu obronnego na Wschodnim Wybrzeżu Afryki. Fort jest zbudowany w kształcie gwiazdy, co pozwalało na skuteczną obronę przed atakami z lądu i morza. Jego mury są grube, a po wejściu na dziedziniec można poczuć się, jakby przeniosło się w czasie. Dziś fort pełni funkcję muzeum, a jego ekspozycje pozwalają poznać bogatą historię Mombasy oraz całej regionu. Wnętrze fortu mieści muzeum, które opowiada historię kolonializmu, wojny o kontrolę nad wybrzeżem Afryki Wschodniej, a także o handlu niewolnikami. Na górze znajduje się taras widokowy skąd można podziwiać panoramiczny widok na port Mombasa oraz na Ocean Indyjski.


Po wizycie w forcie zrobiliśmy sobie jeszcze spacer po Starym Mieście Mombasy to wąskie uliczki, kolonialne budynki, meczety i tradycyjne afrykańskie sklepy, które przenoszą turystów w czasie. To miejsce, gdzie spotykają się różne kultury – arabska, afrykańska i europejska. Spacerując po tych malowniczych uliczkach, można poczuć atmosferę minionych wieków i odkryć wiele zabytków. W Mombasie warto odwiedzić również Marine National Park, gdzie możecie nurkować i podziwiać przepiękne rafy koralowe i podwodny świat zwierząt. Mombasa to również raj dla miłośników plażowania. Diani Beach to jedna z najbardziej popularnych plaż, znana z białego piasku i turkusowych wód. Idealna do relaksu, pływania, nurkowania czy uprawiania sportów wodnych. Nyali Beach z kolei oferuje spokojniejszą atmosferę i jest świetnym miejscem na spacer wzdłuż wybrzeża.