Kolumbia to prawdziwa perła Ameryki Południowej – kolorowa, pełna życia i kontrastów. Od tętniącej życiem Bogoty i kolonialnego uroku Cartageny, po dzikie dżungle Amazonii i rajskie plaże Karaibów. Kraj ten kojarzy się również z jednym z najbardziej znanych na świecie baronów narkotykowych Pablo Escobarem. My podczas naszego wyjazdu postawiliśmy na odwiedzenie Bogoty stolicy oraz największego miasta Kolumbii. Bogota znajduje się na wysokości 2640 metrów nad poziomem morza, co dla nas Europejczyków może być odczuwalną wysokością.

Nasza kolumbijska przygoda zaczęła się… w Miami! Może brzmi to trochę przewrotnie, ale właśnie stamtąd złapaliśmy jeden z najtańszych lotów do Bogoty. Jeśli planujecie wyprawę do Ameryki Południowej i szukacie budżetowego startu – zdecydowanie warto rozważyć ten kierunek. Loty z Miami do Bogoty są nie tylko częste, ale też naprawdę przystępne cenowo. Nam udało się upolować bilety w świetnej cenie, a sam przelot trwał zaledwie około 3,5 godziny. My zdecydowaliśmy się na wybór linii Avianca. Po przylocie czekał na nas inny świat – chłodniejsze powietrze (Bogota leży na wysokości ponad 2600 m n.p.m.), hiszpański akcent i klimat zupełnie inny niż Miami.
Po zameldowaniu w hotelu udaliśmy się na jedno z najbardziej znanych wzgórz czyli Monserrate Wznoszące się na ponad 3 100 m n.p.m. Jest to idealne miejsce, żeby złapać oddech (choć przy tej wysokości to może być wyzwanie!) i spojrzeć na Bogotę z zupełnie innej perspektywy. Rozciąga się stamtąd niesamowita panorama miasta – od tętniącego życiem centrum po odległe dzielnice ciągnące się aż po horyzont. Na szczyt można dostać się na trzy sposoby: kolejką linową, kolejką torową albo… pieszo, dla tych, którzy lubią wyzwania. Trasa piesza to nie tylko solidna rozgrzewka, ale i popularna forma pielgrzymki, zwłaszcza w niedziele i święta.Na górze czeka na nas zabytkowy kościół – Sanktuarium Señor de Monserrate – oraz mały rynek z lokalnym jedzeniem, pamiątkami i herbatą z koki. Wizyta na Monserrate to obowiązkowy punkt każdej podróży do Bogoty. Jeśli traficie na dobrą pogodę to zobaczycie jedne z najlepszych widoków.


Jednak Bogota to nie tylko góry, kolonialna architektura i uliczne graffiti. To także miasto z pełne muzeów. Naszym pierwszym przystankiem było legendarne Museo del Oro, czyli Muzeum Złota. I nie bez powodu – to jedna z największych i najciekawszych kolekcji złotych przedmiotów prekolumbijskich na świecie. Setki misternie wykonanych figurek, masek, ozdób i rytualnych artefaktów, które świecą (dosłownie!) historią i kunsztem rzemieślniczym sprzed setek lat. To właśnie tutaj po raz pierwszy naprawdę poczuliśmy, jak bogata i głęboka jest historia tego kraju. Samo muzeum jest świetnie zorganizowane – interaktywne, nowoczesne i z opisami w języku angielskim. Najbardziej zapadła nam w pamięć „Złota Komnata” – ciemne, niemal magiczne pomieszczenie, w którym złote przedmioty prezentowane są w spektakularnej oprawie świetlnej. Zdecydowanie jest to miejsce warte odwiedzenia jeśli nigdy wcześniej nie mieliście okazji zobaczyć muzeum złota.
Kolejnym punktem było Narodowe Muzeum Kolumbii (Museo Nacional de Colombia) jedno z najważniejszych muzeów w Bogocie, które oferuje niezwykłą okazję do poznania historii tego kraju. Mieszczące się w byłym klasztorze, który sam w sobie jest pięknym przykładem kolonialnej architektury, muzeum jest nie tylko miejscem pełnym artefaktów, ale także wspaniałą podróżą w czasie. W muzeum możesz przenieść się do, różnych epok Kolumbii. Wystawy są podzielone na kilka głównych sekcji, które pokazują kluczowe momenty w historii kraju, od czasów prekolumbijskich, przez okres kolonialny, aż po współczesność. Znajdziesz tu zarówno rzeźby, obrazy, jak i przedmioty codziennego użytku, które opowiadają historię życia mieszkańców Kolumbii na przestrzeni wieków. Co ciekawe nam przypadkowo udało się wejść do muzeum za darmo, ponieważ okazało się że w niektóre dni muzeum po godzinie 15 oferuje darmowe wejście.


Następnie wybraliśmy się na spacer na Plaza de Bolívar centralny punkt stolicy, otoczony ważnymi budynkami, które mają duże znaczenie zarówno dla historii Kolumbii, jak i jej współczesnej polityki. Na placu znajduje się m.in. Palacio de Nariño, siedziba prezydenta Kolumbii, a tuż obok Kapitol Narodowy, w którym odbywają się posiedzenia Kongresu Kolumbii.W centrum placu znajduje się pomnik Simóna Bolívara, bohatera narodowego, który odegrał kluczową rolę w walce o niepodległość Kolumbii oraz innych krajów Ameryki Łacińskiej. Plaza de Bolívar to także miejsce, gdzie można poczuć puls miasta – pełne jest ulicznych artystów, handlarzy, a także turystów podziwiających zarówno architekturę, jak i atmosferę tej historycznej przestrzeni. To obowiązkowy punkt na mapie Bogoty, który trzeba zobaczyć, by poczuć klimat stolicy Kolumbii. Możecie spotkać tu także lamy zwierzęta żyjące szczególnie w rejonach Andów. Choć w Kolumbii nie są tak powszechne jak w innych krajach, jak Peru czy Boliwia, to i tak spotkanie z tymi urokliwymi zwierzętami jest jedną z większych atrakcji turystycznych. Lamy, będące częścią rodziny wielbłądowatych, są od wieków związane z kulturą rdzennych ludów Ameryki Południowej. Zostały udomowione przez Inków i przez setki lat stanowiły ważną część życia codziennego.
Kolumbia to kraj, który przyciąga turystów nie tylko swoją bogatą kulturą, historią i krajobrazami, ale także niezwykle smaczną kuchnią. Kolumbijskie jedzenie to mieszanka tradycji rdzennych ludów, wpływów hiszpańskich oraz elementów, które przyniosły afrykańskie, arabskie i włoskie kultury. Przygotuj się na kulinarne odkrycie, które zaspokoi każde podniebienie! Do najpopularniejszych dań należą: Arepas, czyli placki kukurydziane, które podaje się z różnymi nadzieniami, jak ser, mięso czy awokado. Bandeja Paisa – talerz pełen ryżu, fasoli, kiełbasek, mięsa i jajka, który zaspokoi największy głód. Sancocho gęsta, aromatyczna zupa z kurczakiem, ziemniakami i maniokiem. Na szybką przekąskę idealne będą empanadas – smażone pierożki z mięsem i ziemniakami, a na deser nie można pominąć arequipe (kolumbijskiego karmelu) lub buñuelos, czyli smażone kulki serowe. Kolumbijska kuchnia łączy bogactwo smaków, które odzwierciedlają historię i kulturę tego kraju.


Podróż do Bogoty okazała się czymś więcej niż tylko wakacyjną przygodą. To miasto, pełne kontrastów i kolorów, nauczyło mnie patrzeć szerzej — nie tylko na kulturę, ale też na codzienność ludzi, których spotkałam po drodze. Od gwarnych ulic La Candelarii po ciszę gór Monserrate, Bogota dała mi wszystko: emocje, inspirację, smaki i dźwięki, które wciąż siedzą mi w głowie. Zaliczona lekka zadyszka na Monserrate, i kilka śmiesznych nieudanych prób dogadania się z taksówkarzem nieznającym angielskiego— wszystko to wpisuję do kategorii „kolumbijskie przygody godne powtórki”. Kolumbia do nasz pierwszy kraj w Ameryce Południowej, a my już nie możemy doczekać się wizyty w kolejnych krajach tego kontynentu!