Portugalia kraj ze stolicą w przepięknej Lizbonie położonej bardzo blisko najdalej na zachód wysuniętego punktu lądu stałego Europy- Cabo da Roca. To właśnie w Lizbonie znajduje się słynny most Vasco da Gamy, który jest najdłuższym mostem w Europie. Naszym zdaniem jest to jeden z najpiękniejszych krajów, jakie do tej pory udało nam się odwiedzić. Tutaj po prostu trzeba przyjechać i poczuć ten niesamowity klimat na własnej skórze.

Do Portugalii polecieliśmy z przesiadką we Włoszech, robiąc sobie 2 dniowy pobyt w Mediolanie. Zdecydowanie polecamy wam tę opcję- wychodzi ona często dużo korzystniej cenowo niż loty bezpośrednie z Polski do Lizbony zwłaszcza podczas sezonu. Z lotniska bez problemu dostaniemy się do centrum Lizbony za 1,5 euro w około 20 minut metrem, którego stacja znajduje się zaraz przy wyjściu z lotniska. Jako, że do Lizbony przylecieliśmy rano to zaraz po wyjściu ze stacji docelowej udaliśmy się na szybkie śniadanko. Naszym kolejnym punktem był widoczny na zdjęciu przepiękny plac Praça do Comércio znajdujący się przy brzegu rzeki Tag- najdłuższej rzece półwyspu iberysjkiego. Nad rzeką znajduje się również deptak, gdzie możemy pospacerować. Na środku placu możemy znaleźć pomnik króla Józefa I Reformatora
Po spacerze wzdłuż Tagu udaliśmy się do znajdującej się niedaleko windy Santa Justa jednego z symboli Lizbony jest to najpopularniejsza z czterech znajdujących się w Lizbonie zabytkowych wind, mieszcząca się w dzielnicy Baixa, łączy ją z leżącą wyżej dzielnicą Chiado. Co ciekawe winda ta została zaprojektowana przez Raoula Mesnier de Ponsard, który to był uczniem słynnego Gustawa Eiffla. Windę rozpoczęto budować w 1900 roku, a po dwóch latach dokładnie 10 lipca 1902 roku została ona oddana do użytku. Trzeba przyznać, że wygląd windy robi niesamowite wrażenie zwłaszcza z uwagi na fakt, że ma ona ponad 100 lat. Na górze po krótkim przejeździe czekają na nas 2 tarasy widokowe z widokiem na dzielnicę Baixe. Jeśli planujecie tak jak my zakupić bilety dobowe to możecie skorzystać z windy w ramach tego biletu bez żadnych dodatkowych opłat. Jako, że winda jest miejscem dość obleganym i wykorzystywanym też przez mieszkańców Lizbony to najlepiej udać się tam rano, kiedy nie ma jeszcze kolejek.


Po obiedzie nadszedł czas na najbardziej wyczekiwaną przez nas atrakcję czyli przejazd zabytkowym starym tramwajem numer 28, oczywiście nie jest to jedyna linia posiadająca stare modele wagoników, ale tylko ten tramwaj pokonuje tak piękną trasę dla której warto stać w kolejkach. Tramwaje kursują na tej trasie od 1914 roku, a charakterystyczne żółte pojazdy stały się symbolem miasta. Na trasie tramwaju nr 28, której długość wynosi około 7 km znajduje się najbardziej stromy podjazd tramwajowy na świecie. W sezonie niestety trzeba liczyć się ze sporą kolejką do tramwaju, jednak przejazd i widoki podczas trasy z pewnością zrekompensują wam ten czas. Tramwaj linii 28 odjeżdża co 10 minut a bilet w jedną stronę kosztuje 1,5 euro. ale tak jak w przypadku windy jeśli macie bilety dobowy to również tutaj możecie z niego skorzystać 🙂
Następnego dnia rano wybraliśmy się do jednego z najbardziej znanych miejsc z Instagrama czyli na różową ulicę, do miejsca które ma dosyć ciekawą historię. W XX i nawet jeszcze na początku XXI te okolice nie miały zbyt dobrej sławy, szczególnie ulica Rua Nova do Carvalho, uważana była za lizbońską “ulicę czerwonych latarnii”. To właśnie tutaj skupionych było wiele domów publicznych, tanich barów, czy nocnych klubów. Wszystko jednak zmieniło się w 2011 roku, kiedy postanowiono zmienić ten stan rzeczy i nadać ulicy całkowicie inny charakter. Przy udziale władz miejskich oraz stowarzyszenia, ulicę wyłączono z ruchu samochodowego, zamknięto domy publiczne i lokale ze striptizem oraz podniesiono poziom bezpieczeństwa. Całą nawierzchnię ulicy pomalowano również na różowo. Dzisiaj znajdziemy tutaj przytulne kawiarnie i bary a samo miejscem jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc przez turystów.


Po zrobieniu zdjęć udaliśmy się na pociąg, aby wyruszyć w podróż do jednego z najpiękniejszych miejsc jakie udało nam się odwiedzić czyli Cabo da Roca-skalistego przylądka, którego brzeg wznosi się 144 metry ponad poziom Oceanu Atlantyckiego. Aby dostać się do tego miejsca z Lizbony najpierw musicie pojechać pociągiem do Sintry, gdzie następnie należy przesiąść się do autobusu numer 403 w kierunku Cascais. Przystanek autobusu powinien znajdować się przed dworcem jednak będąc na miejscu warto dopytać się mieszkańców, podczas naszego przyjazdu, ze względu na sporą liczbę różnych autobusów i turystów nasz autobus kursował z kolejnego przystanku oddalonego około 700 metrów od dworca. Po przyjeździe możecie za darmo podziwiać przepiękne widoki z klifu, dla nas było to niesamowite doświdczenie obok możecie zobaczyć również starą XIX-wieczną latarnię morską, gdzie możecie kupić certyfikat potwierdzający dotarcie na kraniec Europy. Bedąc w Lizbonie odwiedzenie tego miejsca jest absolutnym must have.
Po południu wybraliśmy się jeszcze do Torre de Belem znanej jako wizytówka Lizbony. Torre de Belem powstało w XVI wieku i pełniło funkcję poboru opłat od statków, które wpływały do miasta. Wysokość wieży wynosi 35 metrów. Pierwotnie Torre de Belem znajdowała się pośrodku rzeki Tag, ale trzęsienie ziemi z 1755 roku zmieniło jej bieg i obecnie wieża mieści się po jej prawej stronie. Na wieżę można wejść, a koszt biletu wynosi 6 euro. Niedaleko około 800 metrów od wieży znajduje się kolejna z atrakcji Lizbony- Pomnik Odkrywców odsłonięty w 1960 roku, a konstrukcja ma 52 metry wysokości. Pomnik przedstawia ważne postacie z okresu wielkich odkryć geograficznych, zarówno żeglarzy, jak i naukowców i misjonarzy.mPrzed pomnikiem znajduje się piękna mozaika tworząca Różę Wiatrów, którą idealnie widać z tarasu widokowego znajdującego się na pomniku.


Ostatniego dnia naszego pobyty wybraliśmy się jeszcze do oceanarium, znajdującego się w Parku Narodów, przygotowanego pod Expo 1998. Szczerze mówiąc nie jesteśmy fanami Zoo ani takich atrakcji jednak jako, że jest to największe oceanarium w Europie – jego pojemność to prawie 5000 metrów sześciennych, czyli ponad 5 5000 000 litrów wody i akurat mieliśmy jeszcze trochę czasu przed wyruszeniem na lotnisko to postanowiliśmy odwiedzić to miejsce. Zbiornik jest otoczony przez cztery dwukondygnacyjne części, z których każda prezentuje florę i faunę innego oceanu. Podziwiać w nich możemy zatem życie i środowisko Oceanu Spokojnego, Atlantyckiego, Indyjskiego oraz Arktycznego. Osobiście bardzo miło zaskoczyliśmy się tym jak ciekawie zrobione jest oceanarium i możemy jednogłośnie stwierdzić, że oceanarium warte jest odwiedzenia i będzie świetną atrakcją nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych.